W trakcie porannej prasówki natrafiłam na Onecie na ten artykuł. Brzmi zachęcająco i napawa nadzieją. Faktycznie, jakoś tak posypało się tych blogów, programów, seriali, książek... zamiast kolejnego Kebaba, Pizzerii czy innego McShita, powstają Plackarnie Babuni, Swojskie Jadło i tego typu Jadłodajnie.
Polacy zaczynają coraz większą uwagę przywiązywać do tego co i jak jedzą. A jedzą coraz częściej w domach, schabowego z ziemniakami zamieniają na pierś z kurczaka z ryżem, makaron z parówkami i sosem na razowe spagetti z pomidorami i bazylią etc. Generalnie wszystko zmierza w dobrą stronę ;)
Jeżeli chodzi o mnie i moje kuchenne przygody, to właściwie od zawsze coś w kuchni tworzyłam. Z lepszym (zupa Super) lub gorszym (ciastka "kruche" tak twarde, że nawet pies ich nie zjadł...) skutkiem. Ciągle się uczę, teraz wreszcie mam swoją kuchnię, ale za to nie mam czasu :/ Poza tym nie umiem tak ładnie fotografować potraw jak to robią inne blogerki, dlatego też u mnie jest może mniej atrakcyjnie niż u dorotus76...
O właśnie, a propos... MojeWypieki były pierwszym blogiem kulinarnym z którego zaczęłam korzystać. Sporo z niego upiekłam zarówno ja jak i moja mama, znakomita większość wyszła tak jak powinna. Żałuję że Dorotka zrezygnowała z pisania bloga Wytrawnego - moim zdaniem miał potencjał.
Jeżeli chodzi o książki to nie będę oryginalna, moimi ulubionymi są te pisane przez Nigellę, zarówno pod względem treści, jak i oprawy graficznej...bajka!
A Wy? Gotujecie? Korzystacie z blogów? Książek? Może same coś tworzycie?
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Od kuchni. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Od kuchni. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 27 października 2011
poniedziałek, 10 października 2011
Od kuchni - Sezon świąteczny uważam za otwarty!!! :D
Stało się - jeszcze przed Halloween, a u nas już Święta ;) Zagniotłam wreszcie ciasto na pierniki, dojrzewa sobie ładnie w piwnicy. W zeszłym roku ten przepis okazał się hitem, więc w tym roku zagniotłam podwójną porcję ;)
Składniki na 1 porcję pierników:
0,5l miodu
1 kostka smalcu
2 szklanki cukru
Rozpuszczamy w garnku mieszając do uzyskania jednolitej masy.
Do naczynia w którym będziemy trzymać ciasto sypiemy
1kg mąki
0,5szklanki przypraw - u mnie mieszanka przyprawy do piernika, cynamonu i kardamonu
Gdy miód przestygnie sypiemy mieszankę mączno przyprawianą, dodajemy 3 jajka i 3łyżeczki sody rozpuszczone w 0,5szklanki mleka.Wszystko zagniatamy na jednolitą masę i odstawiamy do piwnicy/na balkon/do spiżarni.
I jeszcze kilka szczegółów, cyt.:
*(...)robi się go przynajmniej 3 tygodnie przed spożyciem, a samo ciasto może stać nawet rok.
*Nie należy się absolutnie przejmować konsystencją ciasta. Ono ma być półpłynne, lejące i w ogóle może występować pełna różnorodność stanów skupienia. Tak ma być. Przez te kilka tygodni mąka spęcznieje, a jak uznacie, że mimo to jest za rzadkie to przy wałkowaniu po prostu dodacie trochę mąki i już.
Co do moich doświadczeń zeszłorocznych:
- ciasto stało od połowy października do 6 grudnia i nie przeszło smrodkiem piwnicy, było idealnie korzenne ;)
- z jednej porcji wyszło mi 1,5 pudła, takiego z Ikei
- po upieczeniu 6 grudnia zrobiły się twarde, ale idealnie do świąt zmiękły. Trzymałam je w pudełkach przykryte szmatkami i raz na kilka dni szmatki skrapiałam delikatnie wodą.
- Nadawały się do jedzenia do połowy stycznia.... później pewno też by były dobre, no właśnie - byłyby, ale ich nie było :P
Po instrukcję pieczenia i ozdabiania zapraszam w okolicy 6 grudnia ;)
Składniki na 1 porcję pierników:
0,5l miodu
1 kostka smalcu
2 szklanki cukru
Rozpuszczamy w garnku mieszając do uzyskania jednolitej masy.
Do naczynia w którym będziemy trzymać ciasto sypiemy
1kg mąki
0,5szklanki przypraw - u mnie mieszanka przyprawy do piernika, cynamonu i kardamonu
Gdy miód przestygnie sypiemy mieszankę mączno przyprawianą, dodajemy 3 jajka i 3łyżeczki sody rozpuszczone w 0,5szklanki mleka.Wszystko zagniatamy na jednolitą masę i odstawiamy do piwnicy/na balkon/do spiżarni.
I jeszcze kilka szczegółów, cyt.:
*(...)robi się go przynajmniej 3 tygodnie przed spożyciem, a samo ciasto może stać nawet rok.
*Nie należy się absolutnie przejmować konsystencją ciasta. Ono ma być półpłynne, lejące i w ogóle może występować pełna różnorodność stanów skupienia. Tak ma być. Przez te kilka tygodni mąka spęcznieje, a jak uznacie, że mimo to jest za rzadkie to przy wałkowaniu po prostu dodacie trochę mąki i już.
Co do moich doświadczeń zeszłorocznych:
- ciasto stało od połowy października do 6 grudnia i nie przeszło smrodkiem piwnicy, było idealnie korzenne ;)
- z jednej porcji wyszło mi 1,5 pudła, takiego z Ikei
- po upieczeniu 6 grudnia zrobiły się twarde, ale idealnie do świąt zmiękły. Trzymałam je w pudełkach przykryte szmatkami i raz na kilka dni szmatki skrapiałam delikatnie wodą.
- Nadawały się do jedzenia do połowy stycznia.... później pewno też by były dobre, no właśnie - byłyby, ale ich nie było :P
Po instrukcję pieczenia i ozdabiania zapraszam w okolicy 6 grudnia ;)
niedziela, 5 czerwca 2011
Od kuchni - truskawki
Ja wiem, że to jeszcze nie jest sezon, że 10zł/kg ale musiałam!!! To było silniejsze ode mnie.... i oczywiście jak tylko odeszłam od stoiska to pożałowałam - pachniało niesamowicie ale w smaku - woda z posmakiem truskawek. Przecież nie wyrzucę kilograma owoców >.<
Pomyślałam, pokombinowałam, dokupiłam kilka rzeczy iiiiiiiii - otwieram sezon na ciasta sezonowe :)
Będziemy potrzebować:
Truskawki - lub inne owoce sezonowe
Herbatniki - w zależności od blachy - u nas zeszło 2,5 takiego podwójnego opakowania "petitków"
Krem do karpatki + wszystkie składniki do niego potrzebne czyli mleko i masło
Galaretka - u nas była pomarańczowa ale tak naprawdę może być każda
Formę wykładamy herbatnikami. Przygotowujemy krem wg przepisu - jak ktoś nie ma dostępu do kremu do karpatki, można samemu zrobić krem budyniowy. Zakładam, że każdy wie jak...jak nie wie - to jedna z następnych notek będzie o taki kremie :) Krem wykładamy na herbatniki - uwaga!!! Strasznie wkurzająca część bo krem się klei do herbatników, herbatniki się przesuwają.... jak ktoś jest choleryk, to lepiej tę część dać do zrobienia mężowi, a co! niech mężu ma wkład w gotowanie :)
Gdy już uporamy się z kremem (no dobra dobra, mężu się uporał :P ), bierzemy się za truskawki.
Myjemy, odszypułkowujemy, kroimy i układamy.........
i układamy.........
i układamy.............................................
.............................................................
.............................................................
.............................................................
w tak zwanym międzyczasie robimy galaretkę
..........................................................
......potem jeszcze chwilę układamy.................
......UFF!
Gdy już naukładamy truskawek na całą blachę a galaretka będzie już w części stęgnięta* wylewamy ją na ciasto i wstawiamy je do lodówki - u nas stało przez noc i rano do kawki było idealne :)
*to bardzo ważne! Jeśli będzie rzadka i wodnista przecieknie przez ciasto i będziemy mieć krem z truskawkami na herbatnikach w galaretce - tak, wiem z autopsji ^_^;
Książkowo - Lśnienie skończone.....wreszcie! Wynudziłam się trochę... :/
w niecałe dwa dni pochłonęłam Gringo wśród dzikich plemion - polecam!!! Jak nie trawię Cejrowskiego, tak jego wyprawy kocham :)
Obecnie na tapecie - Nocny Patrol.
Pomyślałam, pokombinowałam, dokupiłam kilka rzeczy iiiiiiiii - otwieram sezon na ciasta sezonowe :)
Będziemy potrzebować:
Truskawki - lub inne owoce sezonowe
Herbatniki - w zależności od blachy - u nas zeszło 2,5 takiego podwójnego opakowania "petitków"
Krem do karpatki + wszystkie składniki do niego potrzebne czyli mleko i masło
Galaretka - u nas była pomarańczowa ale tak naprawdę może być każda
Formę wykładamy herbatnikami. Przygotowujemy krem wg przepisu - jak ktoś nie ma dostępu do kremu do karpatki, można samemu zrobić krem budyniowy. Zakładam, że każdy wie jak...jak nie wie - to jedna z następnych notek będzie o taki kremie :) Krem wykładamy na herbatniki - uwaga!!! Strasznie wkurzająca część bo krem się klei do herbatników, herbatniki się przesuwają.... jak ktoś jest choleryk, to lepiej tę część dać do zrobienia mężowi, a co! niech mężu ma wkład w gotowanie :)
Gdy już uporamy się z kremem (no dobra dobra, mężu się uporał :P ), bierzemy się za truskawki.
Myjemy, odszypułkowujemy, kroimy i układamy.........
i układamy.........
i układamy.............................................
.............................................................
.............................................................
.............................................................
w tak zwanym międzyczasie robimy galaretkę
..........................................................
......potem jeszcze chwilę układamy.................
......UFF!
Gdy już naukładamy truskawek na całą blachę a galaretka będzie już w części stęgnięta* wylewamy ją na ciasto i wstawiamy je do lodówki - u nas stało przez noc i rano do kawki było idealne :)
*to bardzo ważne! Jeśli będzie rzadka i wodnista przecieknie przez ciasto i będziemy mieć krem z truskawkami na herbatnikach w galaretce - tak, wiem z autopsji ^_^;
Książkowo - Lśnienie skończone.....wreszcie! Wynudziłam się trochę... :/
w niecałe dwa dni pochłonęłam Gringo wśród dzikich plemion - polecam!!! Jak nie trawię Cejrowskiego, tak jego wyprawy kocham :)
Obecnie na tapecie - Nocny Patrol.
środa, 25 maja 2011
Od kuchni - szpinak
Przepis mój własny, jeszcze trochę muszę go dopracować żeby feta nie była tak słona :P
200g drobiu - u mnie pierś z indyka
135g sera feta
75g liści szpinaku świeżych
Indyka smażymy bez tłuszczu na teflonie. Usmażonego kroimy w kostkę. Dodajemy ser feta i posiekane liście szpinaku. Mieszamy i voila! U mnie świetnie się sprawdza w pracy jako obiad :)
200g drobiu - u mnie pierś z indyka
135g sera feta
75g liści szpinaku świeżych
Indyka smażymy bez tłuszczu na teflonie. Usmażonego kroimy w kostkę. Dodajemy ser feta i posiekane liście szpinaku. Mieszamy i voila! U mnie świetnie się sprawdza w pracy jako obiad :)
sobota, 21 maja 2011
Pan Kotek był chory i leżał w łóżeczku....
....i przyszła do niego przyszła żonka - Jak się masz Koteczku?
Oj źleeee........głowa mnie boli, kaszel mam, katar, kicham, kości mnie bolą, nie mam siły, jestem zmęczony...... znacie to? Tyaaaaa - chory mężczyzna w domu. Można faszerować Gripexem, Ibupromem, syropkami - ale jest też inny sposób - bardziej męski ;D u nas przyjęła się nazwa Likarstwo, tak więc uwaga uwaga - przepis na Likarstwo ;)
puszka jasnego piwa - u nas Tyskie
2 żółtka
3 łyżki cukru
Żółtka utrzeć z cukrem, najlepiej w wysokim, plastikowym naczyniu. W tak zwanym międzyczasie podgrzać piwo. U nas trwało to ok 5 minut - piwo ABSOLUTNIE nie może się zagotować! Jak się zagotuje, to pozamiatane - można wylać i robić od nowa. Małą chochelką wlać powoli i delikatnie dwie miarki piwa do żółtek i wymieszać - jeśli się zetnie - zaczynamy od nowa, jeśli się nie zetnie - wlewamy resztę i mieszamy energicznie. Powinnyśmy uzyskać konsystencję piwa w kolorze waniliowym.
Z pozostałych białek można zrobić bezy dla dzieci. U nas dzieci w inwentarzu jeszcze brak, więc pewno wrzucimy je jutro do jajecznicy ze szczypiorkiem :)
Oj źleeee........głowa mnie boli, kaszel mam, katar, kicham, kości mnie bolą, nie mam siły, jestem zmęczony...... znacie to? Tyaaaaa - chory mężczyzna w domu. Można faszerować Gripexem, Ibupromem, syropkami - ale jest też inny sposób - bardziej męski ;D u nas przyjęła się nazwa Likarstwo, tak więc uwaga uwaga - przepis na Likarstwo ;)
puszka jasnego piwa - u nas Tyskie
2 żółtka
3 łyżki cukru
Żółtka utrzeć z cukrem, najlepiej w wysokim, plastikowym naczyniu. W tak zwanym międzyczasie podgrzać piwo. U nas trwało to ok 5 minut - piwo ABSOLUTNIE nie może się zagotować! Jak się zagotuje, to pozamiatane - można wylać i robić od nowa. Małą chochelką wlać powoli i delikatnie dwie miarki piwa do żółtek i wymieszać - jeśli się zetnie - zaczynamy od nowa, jeśli się nie zetnie - wlewamy resztę i mieszamy energicznie. Powinnyśmy uzyskać konsystencję piwa w kolorze waniliowym.
Z pozostałych białek można zrobić bezy dla dzieci. U nas dzieci w inwentarzu jeszcze brak, więc pewno wrzucimy je jutro do jajecznicy ze szczypiorkiem :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)

